FILMOWY KODEKS MIŁOSNY

Dodajmy tyl­ko, że od czasu do czasu zdoła się jeszcze pojawić na ekranie (przez kilka minut za­ledwie) naga postać Ursuli Andress, a Claudine Auger odsłoni przy okazji zmiany bie­lizny fragmenty swoich wdzięków. I to wszy­stko. Tylko że za podbojami miłosnymi Ja­mesa Bonda stoją znowu… względy polityczne. Tyzagwcza. Vłada do łóżka bo­hatera wywiadu angielskiego całkowicie do­browolnie, traktując to niemal jako „patrio­tyczny obowiązek”. Oglądając ich zachowanie ma się w pamięci osobliwy kodeks mi­łosny obowiązujący na przykład w III Rze­szy. Bohater walczący na froncie miał pra­wo do konsumpcji miłosnej każdej dziew­czyny, która mu się spodobała; z jej strony nie powinien — jak głosiła odezwa — na­trafić na żaden opór. Jakże więc Bond, bę­dący klasycznym „supermanem”, miałby w nagrodę nie otrzymywać najpiękniejszych dziewczyn.

Na tym blogu znajdziesz wszelkie potrzebne informacje na temat multimediów. Jest to jedyny taki blog w Polsce, którego nie będziesz w stanie przestać czytać! Od zawsze prowadzenie bloga było moim marzeniem, a teraz się spełnia!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)